poniedziałek, 7 lipca 2014

Rozdział 13

Obudził mnie warkot silnika. Ktoś albo przyjeżdżał, albo odjeżdżał. Przetarłam twarz dłońmi i usiadłam. Nawet nie wiedziałam jak wyglądam, nie wiedziałam która godzina, wiem, że było już jasno, nie wiedziałam jaki dzień tygodnia. To dziwna niewiedza. Niby nie było mi to potrzebne, jednak brak tych informacji irytował mnie od środka. Chciałabym wiedzieć czy dzisiaj jest wtorek, czy piątek, czy nawet świątek. Odpychając się od ściany wstałam aby rozprostować swoje nogi. Kości jak zwykle zaskrzypiały jak u starej kobiety po siedemdziesiątce. Stanęłam na palcach aby dokładnie zobaczyć co jest za oknem. Z tego co zaobserwowałam było słońce. Dopiero gdy zrobiłam kilka kroków na środek pomieszczenia przypomniałam sobie, że od dawna nie mam na szyi tej cholernej obroży Zayn sobie o niej zapomniał? Spojrzałam za moje plecy aby zobaczyć czy ona tam wisi.
Wisiała i czekała aż ją w końcu użyje.
Korzystając z okazji podeszłam pod ścianę z tymi wszystkimi przedmiotami. Ostrożnie dotykałam kajdanek, pasów tych wszystkich batów i pejczy. Aż ciarki mnie przeszły kiedy na to patrzyłam. To tak jakbym znajdowała się w starym zamku w sali tortur. Brakowało tutaj tylko koła do łamania, stołu do rozciągania, zgniatacza głowy, wiszącej klatki, kołyski Judasza i madejowego łoża, byłby komplet. "O czym ja myślę"...
Na podłodze nadal były ślady krwi. Nie tylko tej świeżej, mojej, były też ślady niemalże niewidoczne. Przypomniała mi się scena w której Zayn wypalił literkę "Z" na moim biodrze. Podniosłam koszulkę. Była bardzo wyrazista. Czerwone znamię ukształtowane w literkę Z na pewno jako pierwsze zwróciłoby czyjąś uwagę gdybym znalazła się na plaży. Delikatnie przejechałam po tym palcami. W pamięci nadal miałam ten przeraźliwy ból, mimo, że to powoli zaczynało się goić. Kolejna blizna "Z" zostanie na moim przedramieniu otoczona kształtem puzzla,  chyba znienawidzę tę literę...
To wszystko jest takie chore, nie do pomyślenia. Chciałabym wiedzieć ile już tutaj siedzę i kiedy mam żegnać się z życiem. Jeszcze raz uważnie obejrzałam wszystkie te dziwnie niepokojące przedmioty i odwracając się na pięcie ruszyłam do mojej "łazienki". Przemyłam twarz wodą i wykonałam toaletę. Kiedy skończyłam drzwi zaczęły się otwierać. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to to, że idzie tutaj Zayn. Niepewnie wyszłam zza ścianki, ale ku mojej uciesze w drzwiach stał Chris.
-Cześć Kim- powiedział. Wydawał się jakiś zbyt poważny, może nawet przygnębiony, albo smutny.
-Cześć Chris- powiedziałam cicho. Chłopak trzymał w rękach tackę z jedzeniem.
-Stawiam, że jesteś głodna, zrobiłem ci tosty i herbatę, lubisz?- zapytał.
-Tak, bardzo lubię, ale czy Zayn... Um, czy on zgodził się na takie jedzenie dla mnie?
-Powiedział, że mam ci zrobić do jedzenia coś czym sobie pojesz i wyjechał gdzieś- och mam sobie pojeść? Szykuje się jakaś specjalna okazja? Może nadchodzi dzień mojej egzekucji i dlatego postanowił być tak dobry, abym sobie pojadła przed śmiercią? Cóż, to chyba jest prawdopodobne.
-Siadaj- wskazał na koc, a ja wykonałam jego polecenie. Mimo iż on był dla mnie miły, wolałam ich słuchać. Przybliżył krzesło i postawił na nim tackę.
-Żeby ci było wygodniej- wyjaśnił i przykucnął naprzeciwko mnie. Ostrożnie wzięłam do ręki pierwszego tosta i zaczęłam jeść. Czułam smak przypieczonego sera oraz szynki. Coś czego dawno nie jadłam. Posmakowały mi tak bardzo, że zjadłam te trzy ciepłe kanapki w ciągu pięciu minut. Przez ten czas Chris mnie obserwował.
-Przyszedłem bo chciałem ci coś powiedzieć. Uznałem, że ty chcesz to wiedzieć- zaczął.
-Co takiego?
-Wczoraj spotkałem twojego brata- prawie zakrztusiłam się herbatą.
-Co z nim? Wszystko w porządku? Proszę powiedz, że tak- zaczęłam.
-Jeżeli chodzi o sprawy z Zayn'em to Ray nie ma u niego długów, więc Zayn nic mu nie zrobi, ma ciebie- uciszył na końcu. Wiedział, że to ostatnie nie zbyt mnie pocieszyło- Ale- zaczął, a ja zmarszczyłam brwi.
-Tak?
-Jest niezła sprawa z twoim ojcem- mój wyraz twarzy stał się bardziej naburmuszony.
-Kolesie twojego ojca pobili Ray'a, spotkałem go poobijanego, zakrwawionego przy głównej trasie do Bradford i odwiozłem go do tej jego meliny- krew od razu zaczęła szybciej krążyć po moich żyłach. Jak ojciec mógł na to pozwolić, dlaczego do tego doszło?
-Czy Ray mówił ci dlaczego oni go pobili? Czy ojciec o tym wie?
-Ray uderzył twojego ojca gdy ten powiedział mu, że ty pewnie wyjechałaś z jakimś jego kolegą narkomanem, lub ten cie porwał. Obwiniał za to Ray'a, on nie wytrzymał, a potem twój ojciec kazał go tak urządzić- skończył Chris. "Oh Ray ty niemądry człowieku". Ojciec coraz bardziej przegina. Przecież to do cholery jego syn, jaki by nie był, to syn!
-Dziękuje, że mi o tym powiedziałeś, a czy jego obrażenia były...
-Nie wydawało się to nic groźnego, potłuczony był po prostu.
-Och chociaż tyle- mruknęłam- Powiedz mi czy Ray wie, że ja..
-Nie. Zayn zabronił mu o tym mówić. Zabronił pod groźną śmierci- przerwał na chwile i popatrzył na mnie- Ray stara się ciebie szukać, każdego dnia-uśmiechnęłam się. Szkoda, że mnie nie znajdzie. Tak bardzo chciałbym się z nim zobaczyć.
-Tęsknisz za nim?- popatrzyłam na niego zaszklonymi oczami. Miałam nadzieje, że sam sobie na to pytanie odpowie- Gdybym mógł wypuścił bym cię Kimberly, ale wierz mi, że to nie jest proste.
-Wiem, te wszystkie zabezpieczenia- bąknęłam- A czy jest jakakolwiek szansa ucieczki?- spytałam, choć wiem, że to było głupie.
-Szansa? Może jeden procent, góra dwa. Jeżeli chcesz nie zamknę drzwi, ale to nie będzie bezpieczne. Jeżeli znajdzie cię Lukas albo Stan, mogą zrobić ci krzywdę Kimberly.
-Prędzej czy później zrobią mi krzywdę, już zrobili, chcę zaryzykować, może mi się uda... Ale czy ty nie będziesz miał problemu?
-Nie, oni nie będą mnie podejrzewać.
-Ale to ty przyniosłeś mi śniadanie.
-Tak, nawet jeśli by się domyślili to nic takiego, mnie nie zabiją. Jedynie mogą mnie sprać na kwaśne jabłko, jako "nauczkę".
-Nie chcę żebyś miał pro...
-Mną się nie przejmuj, ja chce ci pomóc, chcę żeby ci się udało stąd uciec, żebyś była pierwsza.
-Ale dlaczego chcesz mi pomóc?- zapytałam przygryzając wargę. Chris usiadł obok mnie na kocu i zwrócił twarz w moim kierunku.
-Ponieważ coś mi w tobie imponuje, mimo wszystko jesteś bardzo wytrzymała, sama pomyśl ile już zniosłaś, a mimo to walczysz. Głos wewnątrz podpowiada mi abym ci pomógł- przerwał aby ułożyć dalsze zdania- To ja zazwyczaj chce przynosić ci posiłki, polubiłem z tobą rozmawiać, ale dużo bardziej wolałbym abyś była w domu, abyś już opuściła to twoje piekło- powiedział i zbliżył się jeszcze bardziej. Patrzyłam w jego twarz, która zaczęła zbliżać się do mojej.
-W dodatku jesteś bardzo piękną kobietą Kimberly, nie zasługujesz na to- szepnął i chwytając za moją brodę delikatnie pocałował moje usta. Zaskoczyło mnie to. Nie spodziewałam się czegoś takiego, nie chciałam go odpychać, bo również go polubiłam, ale on nie podobał mi się jako "partner". To Zayn był onieśmielającym i cholernie przystojnym, popieprzonym dupkiem i gdyby on nie robił mi krzywdy, gdyby nie miał takich popieprzonych nawyków, gdyby nie bił,  na pewno straciłabym dla niego głowę, nawet podoba mi się ten jego własny męski zapach. Perfumy zmieszane z papierosami i Zayn. Moje myśli odgonił już stanowczy pocałunek ze strony Chrisa. Chwycił moją twarz w obie ręce i wślizgnął swój język do środka.
Dawno tego nie robiłam, a ta chwila pozwala mi zapomnieć, że jestem w tym piekielnym miejscu. Włączyłam w tą całą akcję swój język i już po chwili obydwa wirowały wspólnie w jednym rytmie ocierając się o sobie wzajemnie. Drżąca ręką chwyciłam Chrisa za szyję i kontynuowałam to co się zaczęło. Całował dobrze, może bardzo dobrze, byłam pewna, że miał na swoim koncie milion dziewczyn. Nagle oderwał się ode mnie i oblizał wargi.
-Wybacz Kimberly to było silniejsze ode mnie- powiedział.
-Wybaczam- zaśmiałam się.
-Nigdy nie całowałem się z "ofiarami" Zayn'a bo nie wolno mi tego robić i jestem pewien, że wyżył by się na tobie.
-Jego i tak nie ma.
-Ale on dzisiaj wróci, albo jutro rano, nie wiadomo. Wiem, że nie powinienem narażać cię na jeszcze gorsze traktowanie z jego strony. Teraz muszę iść, nie zamykam drzwi, ale nie wychodź od razu.
-Czy ty będziesz na górze?
-Nie, ja muszę gdzieś pojechać, dostałem rozkaz, u góry będzie Stan i Lukas, musisz bardzo uważać, a ci się uda, oni nie są za mądrzy- poradził mi i uśmiechając się wyszedł nie zamykając drzwi. Poczułam jak adrenalina zbiera się w mych żyłach na samą myśl jak będę musiała uważać na każdy stawiany krok jeżeli zdecyduje się na ucieczkę, a na pewno się zdecyduje. Postanowiłam zaczekać jakąś dłuższa chwile, ale też tracić czasu nie mogłam, musiałam zdążyć przed Zayn'em, kto wie co on by mi zrobił, gdybym otworzyła drzwi, a w nich stanął by Mulat. Wtedy na pewno by mnie zabił.
***
Nie byłam pewna, ale wydawało mi się, że minęły jakieś dwie godziny, nawet słonce nie świeciło w moje okno i nie było aż tak jasno. Bardzo ostrożnie wstałam z koca i na bosaka, bo butów nie miałam, przeszłam przez podłogę aż pod drzwi. Wiedziałam, że one strasznie skrzypią jednak otwierałam je powoli, milimetr po milimetrze, starając się aby nie skrzeczały aż tak bardzo. W końcu mi się udało. Na palcach przeszłam przez cały korytarz w tej piwnicy i zaczęłam wychodzić schodami na górę.

___________________________________________________________________________
Heeeeeeeeeeeeeeeeeeeej Seeksi Leeeeeeeeeejjjjdddiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii
:D


12 komentarzy:

  1. Jejku tyle scenriuszy mam w glowie o.o
    Na sama mysl ze ona ucieka i Zayn jezu już sie boję !
    Czekam na kolejny ! xx

    OdpowiedzUsuń
  2. O ŻESZ W DUPE.
    A CO BĘDZIE KIEDY NIE UDA SIĘ JEJ?
    ZŁAPIE JĄ STAN i LUKAS?
    ALBO ZAYN WRÓCI? :o :o :o
    O BOZIU BOJE SIĘ XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Niech zayn j zllapie przy ucieczce

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak śmiesz przerywać w takim momencie! Jejku tyle się dzieje! Wiadomo, że jej się nie uda. Ale lepiej moim zdaniem byłoby gdyby złapał ją Zayn zamiast tamtej 2. Nwm dlaczego... Pisz dalej Ola

    OdpowiedzUsuń
  5. O kurwa kurwa cudo *0* tak bardzo lubie czytsc to opowiadanie magiczne :") hshaga pewnie ja zlapia teraz a jak nie to potem jak ucieknie w koncu musi byc akcja ze sie zakochuja haja ale zen i tak juz die w niej kocha bardziej w oczach haha
    no i kurwa czekam na next <3 mam nadzieje ze bedzie szybko <3

    OdpowiedzUsuń
  6. moja wyobraźnia ma tysiące scenariuszy szybko wracaj z następnym rozdziałem <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie nooo, w takim momencie?!
    Jesteś straszna xd
    Jezu niech Zayn ją złapie
    lel, ale niech bd potem też czuły
    To nie ma sensu ale chcę żeby tak było xx

    OdpowiedzUsuń
  8. w takim momencie ???? cudowny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Super <3 Czekam na nn :*
    Zapraszam do mnie...
    http://punk-onedirection-fanfiction.blogspot.com/
    http://hellobaby-onedirection-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Za-bis-ty rozdział kochana uwielbiam to ff i już nie mogę się doczekać kolejnego starcia z Zayn'em XDDDD

    OdpowiedzUsuń
  11. O Boziulu!
    Uciekła ale na pewno jej się nie uda bo za szybkp ff by się skończyło xD
    Zayn ją dorwie.. i znów tortury! :D (wiem, jestem głupia)
    Weny Kochanie ;* <3

    OdpowiedzUsuń