piątek, 27 czerwca 2014

Rozdział 11

Czułam, że ręce mi zdrętwiały, ale czy można było się dziwić? Nie wiem ile leżałam z gołym tyłkiem i z rekami zaciśniętymi pasem. Może godzinę? Może pół?  Już nawet nie chciało mi się płakać bo to i tak było bez sensu, na nic mi się to nie zdało. W końcu do mnie dotarło, że mimo moich związanych rąk jakoś dam rade ubrać swoje majtki. Odszukałam je wzrokiem na podłodze i wychylając się dosięgłam je obiema rękami. Musiałam się nieźle nagimnastykować aby nałożyć bieliznę, jednak mi się to udało. Dziwiłam się, że nie płacze, ale może po prostu pogodziłam się z tym, jakie panują tutaj warunki. Może w podświadomości wiedziałam, że on zgwałci mnie więcej razy niż tylko te dwa, które już przeżyłam? Przecież to wręcz oczywiste, że tak będzie, a potem jak mi zapowiedziano, zabije mnie.
Nic tylko samemu się zabić.
Gdybym miała tylko taką możliwość nie wiem czy bym się zawahała. A może jednak bym się zawahała? Może gdzieś w sercu siedzi ta stłumiona nadzieja, że mnie znajdą i uwolnią? W końcu jestem córką sławnego polityka w mieście. Przecież na pewno mnie szukają. Może Ray stara się mnie znaleźć. Przecież on zna Zayn'a, musi się domyśleć, że to jego sprawka.
Oby tylko nie było za późno...
Oparłam się jak zwykle z resztą, plecami o zimną ścianę. Bawiłam się palcami bo tylko tyle mi pozostało.
Wtedy do pomieszczenia wszedł Zayn. Spojrzałam na niego. Byłam przerażona bo tego nie da się ukryć. On tylko posłał coś w rodzaju chytrego uśmiechu. W rękach miał tackę z jedzeniem. Podstawił, a raczej rzucił mi ją gorzej niż psu. W misce była owsianka. No cóż. Zawsze lepsze to niż nic. Spojrzałam na niego przez sekundę, ale szybko spuściłam wzrok.
-Wyciągnij ręce- rozkazał- No chyba, że chcesz jeść jak pies, chętnie popatrzę- od razu wyciągnęłam uwięzione dłonie. Nie wykazał się delikatnością, bo odpinając ten cholerny pasek narobił mi co najmniej kilka zadrapań, ale to nic w porównaniu z tym co robił wcześniej.
-Jedz- powiedział, ale nie był to ten najstraszniejszy ton głosu, był raczej umiarkowany. Drżącą ręką wzięłam łyżeczkę, a drugą miskę z jedzeniem i zaczęłam jeść małe, łyki? To chyba były łyki. Wiedziałam, że Zayn stał nade mną i mi się przyglądał, jednak ja nie miałam zamiaru unosić wzorku. Jadłam dość szybko bo po pierwsze byłam głodna, a po drugie wiedziałam, że gdybym się ociągała on by się zdenerwował i pewnie by mnie zlał, albo znowu zgwałcił. Po kilku minutach miska była praktycznie czysta. To zabawne, że w dzieciństwie zapierałam się nogami i rękami gdy tylko miałam zjeść owsiankę, a teraz zjadłam to jakby co najmniej poczęstowali mnie pieczenią wołową w sosie z borowików z gotowanymi młodymi ziemniaczkami.
-Dziękuje- wymamrotałam i jednak uniosłam wzrok do góry. Przez oczy Zayn'a przebiegł cień zdziwienia, ale zaraz przybrał wyraz groźnego drania.
-Dziękujesz?- zapytał drwiąco.
-Za jedzenie należy dziękować- odparłam.
-Ah tak, dobrze wychowana córeczka tatusia. Zobacz co on mówił w wywiadzie- wyjął z tylnej kieszeni spodni gazetę i rzucił mi pod nogi. Podniosłam ją i widziałam nagłówek na pierwszej stronie.
"CÓRKA LEONA WALKERA WCIĄŻ NIEODNALEZIONA!"
Dwa tygodnie temu w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęła dziewiętnastoletnia Kimberly. Ostatni raz widziano ją w szkole, a później ślad po niej zaginął. Rodzina Kimberly prosi o kontakt jeżeli ktokolwiek widział nastolatkę. Ojciec dziewczyny Leon Walker zgodził się udzielić wywiadu naszemu dziennikarzowi.

  • Dziennikarz: Pańska córka zaginęła, jak pan się poczuł na tę wiadomość?
  • Leon Walker: Pytanie niepotrzebujące odpowiedzi, jednak jej udzielę. To dla naszej rodziny przytłaczająca, przygnębiająca i szokująca wiadomość. Jak co wieczór czekaliśmy na przybycie Kimberly ze szkoły, ale tego dnia nie zjawiła się. Kiedy spóźniała się godzinę zacząłem się niepokoić i wtedy zaczęły się poszukiwania. Na razie jak widać z marnym skutkiem.
  • D: Jak pan myśli, co może być powodem zniknięcia córki?
  • L.W: W pierwszej chwili ja jak i moi prawnicy spodziewaliśmy się porwania dla okupu, jednak minęło już sporo czasu, a potencjalni porywacze nie dają o sobie znaku, co równa się z tym, że Kimberly nie została porwana dla okupu o ile została porwana-dodał mężczyzna.
  • D: Co pan ma na myśli?
  • L.W: Po prostu chodzi mi o to, że nie jetem pewien czy ona została porwana, bo to mi po prostu nie pasuje.
  • D: Sugeruje pan, że dobrowolnie opuściła miasto, a nawet kraj?
  • L.W: Ostatnio mieliśmy pewne kłopoty między sobą i nie dogadywaliśmy się. Myślę, że Kimberly mogła wpaść na bardzo niemądry pomysł i po prostu uciekła z domu.
  • D: Nie sądzi pan, że dwa tygodnie to za długo jak na ucieczkę?
  • L.W: Nie zna pan mojej córki, jest zdolna nawet uciec na miesiąc, a nawet więcej. Mam przeczucie w środku, że za kilka dni zobaczymy ją całą i zdrową w progu domu i powie, że przeprasza za głupi pomysł.
  • D: Ale dlaczego miałaby uciekać?
  • L.W: Nie chce tutaj roztrząsać naszych spraw, ale Kim wiele razy dała mi do zrozumienia, że potrzebuje więcej uwagi. Starałem się poświęcać jej tyle czasu ile byłem w stanie, ale chyba dla niej to za mało.
  • D: Policja w całym mieście i okolicznych miejscowościach szukają Kimberly, czy uważa pan to za niepotrzebne?
  • L.W: Wręcz przeciwnie im szybciej ją znajdą tym lepiej. Kocham moją córkę i chcę zobaczyć ją jak najszybciej.
  • D: Zamierza Pan dać jej nauczkę gdyby wróciła?
  • L.W: Nie, to co dzieje się teraz będzie dla niej wystarczającą nauczką. Wystarczy aby wróciła.
  • D: Przepraszam, że zapytam, ale jeżeli Pańska córka faktycznie została porwana, jednak nie dla okupu?
  • L.W: Więc z jakiego innego powodu? Każdy wie, że nie jestem biednym człowiekiem, jest to pewne, że jeżeli ktoś zdecydowałby się popełnić to przestępstwo, chciałby mieć z tego jakieś korzyści. 

Mówił ojciec Kimberly. Czy dziewczyna faktycznie została porwana, czy może jej ojciec ma racje i nie długo powróci do miasta cała i zdrowa? Tą sprawę wszyscy starają się wyjaśnić. Miejmy nadzieję, że już nie długo wszystko się rozwiążę i Kimberly powróci do domu cała i zdrowa."
Nie mogłam uwierzyć w to co widziałam, czytałam ten tekst trzy raz i wciąż nie dowierzałam.
Czy to naprawdę słowa mojego ojca czy jakiś pismak zrobił sensacje? Nie mogę uwierzyć, że ojciec mógłby nawet o tym pomyśleć. Jest samolubnym i zimnym człowiekiem, ale nie do tego stopnia.
Przecież ja nigdy nie uciekłam z domu, nigdy nie chciałam skupiać na sobie uwagi, wolałam mieć spokój.
Przecież nienawidziłam tych całych spotkań na które musiałam chodzić z ojcem i z matką jako przykładna rodzinka.
Potrząsnęłam głową.
-Cóż złotko, twój ojciec chyba nie przejął się twoim zniknięciem, co jest mi na rękę.
-To nie prawda- zaprzeczyłam, choć sama nie byłam tego pewna.
-Prawda czy nie, uważaj sobie jak chcesz. Wiem jedno, że twój tatuś przygotowuje się do jakiejś kampanii i twoje tajemnicze zniknięcie ma głęboko w dupie. W sumie jest z niego skurwiel. Jedno dziecko wyrzucił z domu, a drugim się nie przejmuje- powiedział  żeby mnie dobić, ale miał racje, miał tą cholerną rację.
-Cóż, przynajmniej ja będę miał mniej kłopotów.
-Po co mi to pokazałeś!?- zapytałam, a raczej warknęłam i sama się siebie przeraziłam.
-Nie tym kurwa tonem!- złapał moją brodę w swoje pale i ścisnął.
Syknęłam z bólu.
-Chciałem, żebyś wiedziała jak traktuje cię ojciec, jak gówno- Zayn potrafił ranić, punkt dla niego. Daremnie starałam się zatrzymać łzy, które już spływały po moich zaczerwienionych policzkach.
Teraz na pewno wiedziałam, że potrzebuje śmierci, ale nie z rąk Zayn'a, z rąk Boga.
Zorientowałam się, że Zayn patrzy wprost w moje załzawione oczy, a ja popatrzyłam w jego czekoladowe tęczówki. Można byłoby się w nich zakochać, jednak wiedząc kim jest Zayn ta głupia myśl znikała.
Trwało to może jakąś chwile gdy poczułam jak Zayn puszcza moją brodę i po prostu szybko wychodzi z pomieszczenia.
Nie zabrał tacki, nie zabrał paska, ani gazety, nawet nie zapiął mi obroży ani rąk. Po prostu wyszedł, nawet mi nie przyłożył.
Dziwne. Co mu się stało?
______________________________________________________________________________

średnio długi, ale chciałam wam zrobić rekompensatę za poprzednie opierdalanie się xD

AHA i nie czepiajcie się tego artykułu, wkrótce dowiecie się dlaczego zawarte były takie pytanie i dlaczego ojciec Kim tak odpowiadał.

13 komentarzy:

  1. Pierwsza?! Tak! Tak! Tak!
    Dobra koniec tego szczescia jak on mogl cos takiego powiedziec?!.
    Kiedy to wszystko sie skonczy?..
    M.xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestes taka kochana. Lubimy jak rozdzialy sa czesto! :* cudowny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  3. Boski rozdział! *-*
    Czyżby pod koniec w Zayn'ie coś pękło? :3
    Dziękujemy ci za to ze starasz się dodawać rozdziały jak najczęściej <3 Doceniamy to! :D x
    Nie mogę się doczekać nexta i bardzo jestem ciekawa co się stało Zayn'owi pod ten koniec :3
    Miłych wakacji! x
    @Liam_My_Loves

    OdpowiedzUsuń
  4. Boski rozdział !! Czekam na nexta !!

    OdpowiedzUsuń
  5. Tego się nie spodziewałam. A ojciec Kimberly... A Zayn się powoli w niej zakochuje jeej :) Ola

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewno żeby uśpić czujność Zayn'a, zgadłam? Zajebisty rozdział, mam nadzieję, że szybko dodasz kolejny C;

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział genialny. Biedna Kim ;(
    Ciekawe co Zayn poczuł pod koniec xd
    Czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Super rozdział jestem ciekawa jak to się skończy :) mam nadzieję że następny pojawi się za nie długo

    OdpowiedzUsuń
  10. Jej opowiadanie jest świetne budzi napięcie :) Czytałan z zapartym tche. Dawno nie czytałam tak dobrego kryminału jeśli.można to tak nazwać :)
    Pozdrawiam Clary :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No rzeczywiście zdziwiłam się co do tego artykułu, ale czekam na wyjaśnienia xD
    Świetny rozdział jak zawsze z resztą :)

    OdpowiedzUsuń